fbpx

Dieta Ketogeniczna a Alkohol

Picie alkoholu nie jest wskazane przy żadnej diecie, której celem jest zredukowanie masy ciała. Nie inaczej jest w przypadku diety ketogenicznej, która opiera się na minimalizacji spożycia węglowodanów i wprowadzeniu organizmu w stan ketozy. Niektóre rodzaje alkoholu wyprowadzają nasz organizm z tego stanu, a co za tym idzie – zaburzają redukcję tłuszczu tkankowego.

Dieta ketogeniczna a alkohol to temat, który bardzo często jest poruszany przez osoby, które są w jej początkowej fazie lub dopiero przymierzają się do przejścia na nowy system odżywiania. To ciekawe, że wiele osób nie widzi problemu w rezygnacji ze słodyczy, chleba czy makaronu, natomiast alkohol staje się kwestią problemową. Warto po prostu wyjść z założenia, że nie ruszamy tego, co jest niewskazane.

Alkohol w różnych postaciach jest jedną z najbardziej nadużywanych substancji na świecie. Choć uważany jest za jeden z makroskładników, dostarczających nam 7 kcal energii w jednym gramie, z punktu widzenia funkcjonowania organizmu jest składnikiem zupełnie niepotrzebnym. Co więcej, przez nasz organizm jest traktowany jako substancja toksyczna.

Picie alkoholu na diecie niskowęglowodanowej jest niewskazane, gdyż zaburza efekty diety, wytrąca metabolizm z równowagi i ogranicza spalanie tkanki tłuszczowej. Dlaczego tak się dzieje? Przyjrzyjmy się procesowi metabolizowania alkoholu w naszym organizmie.

Alkohol metabolizowany na pierwszym miejscu.

Gdy spożywamy alkohol, to właśnie jego rozłożenie i zneutralizowanie staje się priorytetem dla naszego organizmu, między innymi dla wątroby. Gdy jesteśmy na diecie niskowęglowodanowej, metabolizuje ona alkohol niemal natychmiast, aby jak najszybciej rozłożyć go na czynniki pierwsze i pozbyć się go z organizmu.

Uczucie upojenia alkoholowego, powodowanego przez substancje pochodzące z metabolizowania alkoholu, odczuwane jest więc o wiele szybciej na diecie ketogenicznej niż przy jakiejkolwiek innej formie odżywiania. Tolerancja na alkohol spada nawet u osób, które przed dietą miały tak zwaną mocną głowę i mogły sobie pozwolić nawet na większą ilość drinków czy piwa.

Z piciem alkoholu na diecie warto więc uważać, gdyż nigdy nie wiadomo, jak bardzo uderzy nam do głowy. U wielu użytkowników diety tolerancja spada nawet dwu lub trzykrotnie.

Alkohol to puste kalorie i cukier

Choć alkohol jest składnikiem wysokoenergetycznym, w rzeczywistości nie ma praktycznie żadnych składników odżywczych. Nie dostarcza nam ani witamin, ani niezbędnych minerałów, ani też innych makroskładników. Picie alkoholu jest więc niczym innym, jak dostarczaniem organizmowi pustych kalorii.

Co więcej, niektóre alkohole, szczególnie różnokolorowe drinki, mogą mieć nawet 30 g cukru. To stanowczo za dużo dla osób, które są na diecie niskowęglowodanowej, maksymalnie ograniczającej ilość spożywanych cukrów.

Taka dawka cukrów może wytrącić organizm ze stanu ketozy, który odpowiada za przekształcanie tłuszczu tkankowego w źródło energii, jakim są ciała ketonowe. A to oznacza, że zaburzona staje się cała droga pobierania energii z tłuszczu tkankowego.

Picie niektórych rodzajów alkoholu powoduje więc, że dieta staje się nieskuteczna.

Wprowadzenie organizmu po raz kolejny w stan ketozy wymaga już dużo więcej czasu niż przy pierwszej fazie uderzeniowej, która trwa około 7-14 dni. W ten sposób można też sobie mocno rozregulować metabolizm, który w trakcie diety był już zaadaptowany i ustabilizowany na odpowiednim poziomie oraz nastawiony na spalanie tkanki tłuszczowej.

Zwiększone uczucie głodu

Picie alkoholu, szczególnie tego, który zawiera duże ilości węglowodanów, powoduje zwiększone uczucie głodu, także u osób, którym dzięki diecie udaje się unikać podjadania między posiłkami. Wystarczy wypić choćby dwa piwo, by w krótkim czasie poczuć trudny do opanowania głód.

Trzeba też pamiętać, że alkohol nie tylko poprawia nastrój i działa rozluźniająco, ale również sprawia, że przestajemy trzymać się restrykcyjnych zasad diety. Po alkoholu łatwiej jest więc sięgnąć także po inne niedozwolone na diecie ketogennej produkty.

Warto więc całkowicie wykluczyć alkohol z diety niskowęglowodanowej, gdyż nie mamy pewności, jak się zachowamy po spożyciu większej ilości alkoholu i czy w krótkim czasie nie zniweczymy wielu tygodni diety. 

Okazjonalne picie alkoholu

Trzeba jednak pamiętać, że wszelkie restrykcje powodują jedynie, że jeszcze bardziej mamy ochotę na to, co jest zabronione. Dlatego też, jeśli okazjonalnie, raz na jakiś czas wypijemy symboliczną ilość alkoholu, z nasza dietą powinno być wszystko w porządku.

Oczywiście, pod warunkiem, że będziemy sięgać po właściwe gatunki alkoholi. Niektóre z nich są okazjonalnie dozwolone, inne natomiast absolutnie zakazane na diecie z ograniczonym spożyciem węglowodanów.

Alkohol – na co możesz sobie pozwolić?

  • Piwo

Nie bez powodu jest ono nazywane płynnym chlebem. Zawiera ogromne ilości łatwo przyswajalnych węglowodanów. A gdy organizm wyczuje, że wraz z pożywieniem pojawiają się cukry, przestawi się z pobierania tłuszczu tkankowego z powrotem na trawienie węglowodanów. Spożycie piwa w większej ilości może więc zniweczyć efekty diety.

  • Czyste alkohole – są okazjonalnie dozwolone.

Wódka, tequila, whisky, brandy nie zawierają węglowodanów, można więc raz na jakiś czas pozwolić sobie na małą szklaneczkę dla rozluźnienia czy odstresowania. Pamiętaj jednak, by w takiej sytuacji sięgać po czysty alkohol, a nie wymieszany z sokiem owocowym czy colą. Wtedy bowiem dostarczysz sporą dawkę węglowodanów, które zaburzą dietę.

  • Wino – dozwolone wytrawne, zabronione deserowe.

Słodkie wina są niewskazane ze względu na oczywistą zawartość cukrów. Wino wytrawne natomiast zawiera mniej niż 0,5 grama cukru w jednej lampce. Jest więc to ilość bezpieczna, która nie zaburzy stanu ketozy na diecie niskowęglowodanowej. Oczywiście, pod warunkiem, że wypijesz jedynie niewielką lampkę, a nie od razu pół butelki.

  • Drinki, likiery i inne alkohole smakowe – unikaj!

Zawierają sporo cukru i kalorii, które na diecie są niewskazane. 

Alkohol jest nieodłącznym elementem spotkań towarzyskich, działa rozluźniająco i relaksuje. Trudno więc sobie wyobrazić sytuację, aby zrezygnować z niego na zawsze, jeśli chcemy wprowadzić dietę ketogeniczna jako stały sposób odżywiania. Raz na jakiś czas można sobie pozwolić na kieliszeczek czegoś mocniejszego, pod warunkiem, że będziemy sięgać jedynie po alkohole z listy dozwolonych.

Na początku diety odstaw całkowicie

Warto jednak zadbać o to, by na początku diety przez pierwsze 2-3 tygodnie odstawić alkohol całkowicie. Początkowa faza diety jest szczególnie ważna i nie bez powodu mocno restrykcyjna. W tym czasie bowiem organizm przestawia się bowiem na zupełnie inny tryb odżywiania i pozyskiwania energii. Jest to tak zwany okres adaptacji.

Nie należy mu w tym dodatkowo przeszkadzać poprzez picie alkoholu. Jeśli alkohol spożywasz od czasu do czasu i nie masz problemów z nadmiernym piciem, odstawienie go na kilka tygodni nie powinno być dla Ciebie żadnym problemem.

A jeszcze lepszym rozwiązaniem jest całkowita rezygnacja z picia alkoholu. Poza pustymi kaloriami i krótkotrwałą poprawa nastroju nie ma on w sobie kompletnie nic wartościowego.